Wyobraź sobie na przykładzie moich doświadczeń co było moją pasją zainteresowania.
Będąc małym dzieckiem, chodziłam do przedszkola. Lubiłam chodzić tylko z tego względu ze miałam dużo zajęć manualno – praktycznych tj: rysowanie, malowanie, lepienie , stworzenie jakiś drobnych stworków, często było wykonywanie z kolorowych bibułek i z różnych drobiazgów.
Często występowałam w zabawach, w grach, i w zajęciach tanecznych.
Interesowałam się z tymi zajęciami bo ciągle było coś nowego, coś budowało się, coś tworzyło się.
W domu często podglądałam jak kroją i szyją na maszynie do szycia, jak robili ze szmatek i włóczek różne cudeńka.
W owym czasie były maszyny starszego typu na ręczne obracanie koła. Później już były nożne ale nie elektryczne maszyny do szycia.
Zbierałam różne i kolorowe szmatki, kawałki materiału, nici i włóczki. Lubiłam coś kroić i szyć rożne cudeńka ubrań dla moich lalek. Ubierałam, przebierałam i wydziwiałam w rozmaite pomysły na upiększenie wyglądu lalek.
Pamiętam jak mając siedem lat przyglądałam szyjącej maszynie.
Za pozwoleniem pierwszy raz usiadłam do maszyny. Dano mi próbkę materiału. Sama skroiłam bluzkę i szyłam na maszynie.
Gdy bluzka już była uszyta, byłam poddana opinii.
Pierwsze słowa jakie padały to:
Ooo! to będzie krawcowa?
I rzeczywiście jestem krawcową wyuczoną i z zamiłowania. Pierwsze próby to tworzyłam ze szmatek projekty i szyłam ubranka dla lalek.
Już w szkole podstawowej najbardziej robiłam coś zajęć praktycznych. W starszych klasach potrafiłam już pokazać uszyte ciuszki i dziergane włóczki.
Gdy trzeba było wybrać zawód i szkołę to z badań psychologicznych wychowawczo – zawodowych proponowali mi szkołę do nauki zawodu wykonywania z wikliny.
Broniłam się wszelkimi siłami by nie iść do tej szkoły, bo nie podobała mi się wiklina, tylko nie to?
Ze względu na trudne warunki finansowanie nie było znikąd pomocy dofinansowania dla osób niepełnosprawnych. Nie było tak specjalnie wyboru zawodu i szkół odpowiednio dostosowane do mojej niepełnosprawności.
Na ogół było wtedy rozeznanie gdzie będzie praca. Akurat w mieście gdzie mieszkałam budowali zakłady odzieżowe. Była wtedy wizja podjęcia pracy na etat. Z obserwacji widzieli moje umiejętności więc była potrzeba nauki zawodu do szycia jako krawcowa.
Tak pozostało do pewnego czasu.
W głębi wewnątrz siebie bardziej chciałam zająć się projektowaniem i rysowaniem, oraz pracować w badaniach laboratoryjnych i projektowych.
Będąc osobą niepełnosprawną nie miałam dużego wyboru możliwości kształcenia zawodowego według moich pasji i upodobań. Kryteria wyboru zawodu było uwzględnione ograniczeniami i możliwościami dostosowanymi do mojej niepełnosprawności.
Sytuacja finansowa w owym czasie była bardzo trudna i nie możliwą rzeczą było iść na prywatne dokształcanie..
Faktem jest ze środowisko widziało moją umiejętność i zdolność manualną.
Kierowali mną w celu zdobycia zawodu.
Po ukończeniu przyzakładowej szkoły odzieżowej, pracowałam już jako szwaczka w przedsiębiorstwie odzieżowym.
Dwa lata pracy wystarczyło by poprawiła się u mnie sytuacja finansowa.
Zapragnęłam dalszej nauki którą podjęłam już w szkole średniej w Technikum Odzieżowym Zaocznie odległym o 200km od miejsca zamieszkania.
Wierna szansa