Porównanie

Porównanie między bogactwem a biedotą wobec zrozumienia według biblii. Co ma do rzeczy bogactwo co do słowa bożego? A co ma do rzeczy biedota co do słowa bożego.

Co mówi biblia na ten temat.

Wykonując pracę w kierunku biznesu najczęściej kojarzy się zdobywaniem bogactwa finansowego. Być bogatym pod względem finansowym i materialnym to nic złego.

Świadczy o zaradności i kreatywności osób zajmujących się tymi sprawami. Wiadomo tylko o tym ze główka pracuje.

Sztuką jest by pomyśleć choćby pięć minut i zarobić tyle ze na całe życie zarobi się tyle pieniędzy i starczy do końca życia, ba i jeszcze zostanie dla spadkobierców.

Również świadczy o dobrym standardzie życiowym. Niczego nie brakuje, na wszystko może sobie pozwolić . Nie martwi się jak zdobyć pieniądze na życie ani nie myśli jak kombinować z wydatkami by wiązać koniec z końcem. Nie liczy się z oszczędnym wydaniem pieniędzy.

Wyjątkowo, pod względem dominacji powodzenia finansowego wykazuje hojność w swoim wyglądzie człowieczeństwa i wyróżnia się z określonym grupom społecznym ludzi.

Najczęściej osoby naprawdę bardzo bogate zaliczane są do wysoko elitarnych grup szukających aplauz i akceptacji u większości ludzi. Natomiast ludzie obserwując powodzenie tych osób najczęściej przybliżają się i próbują naśladować tą osobę by tak samo osiągnąć aplauz i powodzenie finansowe.

Wszelkimi siłami zdobywają wiedzę, dają masę kolosalnych sum pieniędzy na wydatki wszelkich szkoleń i kursów czy seminarium lub konferencji, by tylko poznać tajemnice techniki zdobywania sukcesu życiowego i finansowego.

Ogólnie mówią ze pieniądze szczęścia nie dają. ale…

Jak ktoś powiedział “Jeśli pracujesz jesteś panem i masz pieniądze, nie pracujesz jesteś dziadem i wyciągać ręce na żebractwo ciułania paru groszy by cokolwiek coś zdobyć choćby na kawałek chleba”

Najczęściej bogaty człowiek ufa sobie samemu i sam uważa ze jest bogiem. Nie musi liczyć na pomoc ani nie myśli o pomocy innym, którzy naprawdę tej pomocy potrzebują.

Owszem mówią ze ich celem jest pomaganie innym, natomiast rzeczywistość jest inna. Pomagają dla pokazania innym jako zbieranie sobie chwały od ludzi i przyjmują pozory oblicza miłosierdzia. W tym układzie zbierają aplauz i szukają akceptacji u ludzi którzy przyjmą bogaczych poglądów.

Dają pomoc tam gdzie nie ma potrzeby pilnej pomocy. Natomiast tam gdzie jest naprawdę pilnie potrzeba pomocy jest raczej więcej dyskryminacji i pojawienia więcej znieczulicy społecznej.

Najbardziej Ci bogaci rośną w pychę i sami uważają się za coś co rośnie po za granicami przeciętnego myślenia i zrozumienia. Bardzo daleko jest im w wierze od Boga. Takim Bóg dla nich jest niepotrzebny. Trudno im wtedy przybliżyć się do Boga.

Biedny natomiast jest w ciągłej potrzebie i więcej cierpi w tym życiu. Nie może sobie poradzić ani nie może przełamać wszelkie opory do zdobywania bogactwa. ogólnego.

Gdzieś słyszałam takie powiedzenie “Biedny boś głupi’ Choć nie można mówić to do wszystkich osób bo prawda jest inna co do każdej indywidualnej osoby według poglądów i charakteru oraz danej sytuacji każdego człowieka.

Inna jest historia każdego człowieka który znalazł się w sytuacji poniżej granicy grup społecznych.

Dalszy ciąg

Opublikowane w: on wrzesień 9, 2007 at 3:03 pm Dodaj komentarz

Praca nie hańbi

Praca nie hańbi.

Z początku moje zainteresowanie było w krawiectwie i w dziewiarstwie.

Co prawda pracowałam na różnych stanowiskach będąc na etacie w różnych firmach.

Wykonywałam prace jako wyuczona krawcowa – szwaczka do szycia w produkcji różnych modeli odzieży, począwszy od bielizny poprzez odzież tradycyjnie powszechnie do wyszukanych ozdób karnawałowo – ślubnych sukien, dalej do szycia ciężkiej odzieży dżinsowej i kurtek zimowych dla dorosłych.

Składałam koszule męskie. Pakowałam inne gotowe wyroby odzieży Później przyszło pracować jako brakarz kontroli jakości odzieży przechodząc stopniowo do wykonania roli brygadzistki zespołu szwalniczego oraz zespołu chałupników i zespołu całej załogi.

Były do pomocy prace biurowe.

Nie brakowało pracy brakarza kontroli materiałów dżinsowych. Wykonywałam również prace magazynowe przy podziale prac do produkcji jak i gotowych wyrobów.

Pracowałam również jako chałupniczka w domu wykonując zalecane zamówienia.

Nie brakowało pracy przy własnej firmie, wykonując wszystkie prace od początku do końca samodzielnie bez niczyjej pomocy.

Chwytałam każdą możliwą pracę co było możliwe do zarobienia pieniędzy. Wykonywałam usługi dla ludności. Przyjmowałam na zamówienie miarowe szycie odzieży według wymagań klientów.

Rozpoczynałam firmę dosłownie bez kredytu i pożyczki. Nie mogłam otrzymywać i brać nawet pożyczki na rozpoczęcie działalności gospodarczej. Odmawiano mi z powodu nie spełniania odpowiednich wymaganych warunków. I tak zamykało się koło.

Było bardzo ciężko z pracą by cokolwiek coś zarobić.

Mało tego to jeszcze prywaciarze tak dali popalić, że odmawiali wydania pisemnych umów choćby na zlecenie.

Nie można było piknąć słowem żądania bo zaraz wyleciało się za bramę. Ileż to razy nie wypłacali należnych poborów.

Z powodu zmiany pogarszającego stanu mego zdrowia oraz zmiany systemu gospodarczego przyszło zmienić kierunek zawodu na szukanie pracy lżejszej dostosowane do możliwości mojej sytuacji.

Przypadkowo natrafiłam na zatrudnienie dosłownie na dwa lata pracy oddalone o 40 km od własnego domu.

Pracowałam jako monter wiązek samochodowych. Warunki pracy nie były dostosowane dla osób niepełnosprawnych. Praca w ciągłym stresie i pod presją wymagań górnej półki. W końcu przyszedł czas ze przerwali umowę z powodu przyczyń zakładu.

Później gdy technika rozwinęła się do przodu, to gdy udało mi się kupić komputer, po zapoznaniu się obsługą komputera i podstawowych programów szukałam pracy w Internecie.

Trafiałam na prace i zarabiałam małe pieniądze.

W większości przypadków widziałam rozszerzających oszustów i wyłudzających uczciwie zarobionych pieniędzy.

Dużo czasu poświęcałam na to by zapoznać się tajemnicą zarabiania w Internecie.

Przypadkowo trafiła mi się strona na temat ebiznesu.

Chłonęłam powoli konkretną wiedzę by nauczyć się dalszego ciągu zarabiania prawdziwych i realnych pieniędzy.

Szansa

Opublikowane w: on wrzesień 5, 2007 at 4:14 pm Komentarze (4)

Pogląd

Pogląd to każdy w sobie ma to jest określone zainteresowanie w którym wyrabia sobie wniosek inaczej mówiąc pogląd.

Najlepszym rozwiązaniem do poprawnego wyrobienia poglądu to wyciąganie wniosków z przeżyć lub doświadczeń oraz określonego wydarzenia.

Najgorsze jest całkowite naśladowanie pozornego i fałszywego człowieka który mieni się czymś czy kimś by wszyscy poważali, wychwalali i nadali aplauz tej osobie.

Poleganie na człowieku jak i polecane poglądy najczęściej poruszonych i zagwarantowanych teorii gubią człowieka na boczne tory.

W swoim życiu słuchając czyjeś poglądy to najpierw sprawdzam ze swoim poglądem i z doświadczonym przeżyciem. Najczęściej są stosowane tajemnice techniki perswazji i dodatkowe nlp.

W większości przypadku odrzucam czyjeś poglądy bo wewnętrznie toczy się walka między prawdą a fałszem. Fałsz idzie w zapomnienie.

Gorszą rzeczą jest jak ktoś podda się burzom mózgów by narobić spore zamieszanie w prawidłowym myśleniu i zrozumieniu odpowiedniej teorii.

Jeszcze gorzej jak biedni ludzie poddają się całkiem hipnozie nie zdając sobie sprawy ile wyrządzają sobie szkody wikłając w obce źródło nieczystych energii.

Wciągając obce energie w przyszłości przynosi wiele szkód dla samego własnego zdrowia. Nie mówiąc już o sprawach duchowych w którym przyjdzie potrzeba całkowitego uwolnienia.

I kto ci wtedy pomoże?

Lekarze i wydanie majątku już ci nie pomogą.. To całkowite zniewolenie robi poddanie się nieświadomie ściąganie nieczystych źródeł energii.

Osoby którzy tym się trudzą to najczęściej zbijają kasę. Jeśli ci nie szkoda wydać kasy to wydawaj i bogać tym niezależnym.

Lepiej jak już chcesz wydać kasę to pomóż tym którzy naprawdę tej pomocy potrzebują. Wtedy rzeczywiście dostaniesz nagrodę pomnożenia swoich cudownych dochodów.

Życie i doświadczenie mnie nauczyło ze nie zawsze można korzystać z czyich poglądów bo nie zawsze to przynosi satysfakcję. A przechodziłam nie jedną frustracje.

Wtedy zrozumiałam w czym jest rzecz.

Dzięki Bogu ze jednak mimo przechodzenia trudnych nieświadomych sytuacji to jednak Pan Bóg mnie wyprowadził z kryzysowych sytuacji i wyciągam odpowiednie wnioski.

Dlatego radzę wszystkim innym by się nie wdali przeróżne pułapki.

Nie muszę słuchać obcych poglądów.

Każdy ma prawo wyboru i sam decyduje czy przyjąć czy odrzucić teorie.

Wierna szansa

Opublikowane w: on sierpień 19, 2007 at 1:30 pm Dodaj komentarz

Dyskryminacja

W tym miejscu podam opisy związane z niepełnosprawnością. Ile jest w tym dyskryminacji jeśli jesteś niepełnosprawny.

Sama jestem osobą niepełnosprawną. Podam ogólne opisy jak to w życiu jest, ile jest zamieszania wokół załatwiania spraw urzędowych, przebywania w rożnych środowiskach, niesprawiedliwości wokół pracy zarobkowej i w działalności gospodarczej.

Również będą opisy rożnych sytuacji życiowych i ile to jest problemów do rozwiązywania. Z doświadczenia będą opisy w jaki sposób pokonać problemy ku zwycięstwu i pozytywnym załatwianiu wszelkich spraw życiowych.

Na razie tyle…

————-

2007.08.15

Czas zacząć działać.,

Nietypowy temat który jest właściwie nie lubiany.

Chcę udowodnić jak to w rzeczywistości jest w dyskryminacji w naszym życiu szczególnie osób niepełnosprawnych.

Obecnie odważnie poruszam temat pierwszej dyskryminacji w życiu.

Jest lekceważenie i zbycie osób niepełnosprawnych nie pasujących do grup elitarnych biznesowych i nie tylko.

Dyskryminacja występuje w rożnych dziedzinach mojego życia. W sprawach duchowych opisałam przykład prześladowanie w blogu

http://wwwpomysl.wordpress.com/2007/08/13/przesladowanie/

Wyjątkowo do powyższego tematu poruszę dyskryminacje wśród ścieżki w drodze do biznesu.

W opisie celowo omijam nazwę firm, nazwisk osób i stron internetowych oraz nazwy występujących środowisk.

Był zorganizowany konkurs w celu uzyskania gratisowego uczestnictwa w jednym kursie biznesowym. Trudno było wyjść po za własnego komfortu na zewnątrz by opisać odpowiednią treść na stronie w internecie na szeroką skalę. Po przełamaniu wszelkich oporów w końcu zdecydowałam się wyświetlić w internecie.

Po dokładnym wykonaniu opisu na stronie blogowej przyszło mi wylosowane gratisowe uczestnictwo w kursie biznesowym.

Jakże cieszyłam się ze miałam przywilej zdobywania tajemniczej wiedzy i przebywać wśród elitarnej grupy.

Niestety! Krótko trwała moja radość. Bańka rozprysnęła się na wszystkie strony. Ciężko było przetrawić gorzka pigułkę. Kosztowało mi to chwilowej frustracji i i zagojenia ran w określonym czasie.

W wewnętrznym odczuciu odczuwałam dyskryminację mojej osoby z powodu wykazania tematu niepełnosprawności.

Początkowe wprowadzenia nowych zagadnień było nowością i z wielkim zainteresowaniem wykazałam swoją ambicję zaangażowania. poprzez dyskusję na stronie blogu i podania dociekliwych pytań.

Niektóre zagadnienia nie pasowały do wyrobionych moich poglądów i realnej rzeczywistości. Widziałam wielkie zamieszanie wokół burzy mózgów.

W żaden sposób nie mogłam przyjąć odmiennych teorii które nie pasowało z realną potwierdzoną rzeczywistością. Nie chciałam przybrać sztucznej maski ani przyjmować przyklejone pozory sukcesu.

Ta sytuacja spowodowała wewnętrznie kłótnie miedzy fałszem i prawdą.

Nie znalazłam serca ani życzliwości w specjalnej trosce związane z niepełnosprawnością. Brakowało poświęcenia od strony organizatorów na wyjątkowe zrozumienie danego przedsięwzięcia biznesowego.

Wiedziałam o tym ze nie przejdę procedury wymagające poddania się wymogom mentora. Nie mogłam dostosować się do wszystkich warunków, gdy było pewne ograniczenie którego nie dało rady się przyporządkować.

Nie mogłam zrozumieć dlaczego moja pasja, talent i poświęcenie tym sprawom nie ma wzięcia ani zainteresowania by w końcu podnieć się na wyżyny radości i sukcesu oraz dowartościowania mojego człowieczeństwa.

Przykre i straszne jest lekceważenie godności człowieka.

Zadawałam sobie pytanie – czy w biznesie wszyscy tak postępują w sposób nieuczciwy na lewo i jeszcze raz na lewo?

Dużo się mówi o uczciwości ale jakoś to w życiu nie widać?

Nie chciałam czynić źle bo to nie jest w moim stylu.

————-

2007.08.17

Dalsza historia

Ze wspomnianych wydarzeń zostały skopiowane materiały, nagrania i samodzielna praca nad rozwojem upragnionego celu do rozwoju firmy.

Niesmak i porażka była dla mnie stroną motywującą do działania.

Co prawda musiało upłynąć trochę czasu na zagojenie ran. W tym czasie zajmowałam się czymś innym co podbudowało i trzymało mnie w nadziei w entuzjazmie i w inspiracji pełnych pomysłów do realizacji.

Nie darowałam sobie rezygnacji. Mimo wszystko dalej posuwałam się do przodu.

Po jakimś czasie znowu było oferowane szkolenie z tą samą osobą z kręgu biznesowego ze zapisałam się i opłaciłam spotkanie w jednym miejscu.

Później przyszedł czas spotkania na szkoleniu.

Łykałam i zapisywałam konkretne interesujące tematy do wykorzystania w swoim pomyśle.

W moim odczuciu byłam zdziwiona zachowaniem się dyskryminującą osobą w sposób niezadowalający. Udawałam ze jest wszystko ok.

A jednak!

Po wszystkich wydarzeniach sytuacja stawała się jeszcze gorsza.

Krótko po tym spotkaniu osobistym na szkoleniu, faktem jest ze dostałam obiecane dalsze interesujące tematycznie materiały, to później kosztowało mi całkowitym zablokowaniu i zamknięciu dostępu do dalszych szkoleń, materiałów, kontaktów czatowych i emailowych.

Nie rozumiałam dlaczego?

Zamiast dać możliwość dalszego rozwoju zainteresowania mojej pasji to za każdym razem dostawałam kłody utrudnień na wyżyny sukcesu i wiedzy oraz osobistej satysfakcji.

Takim sposobem urwał się kontakt z kręgu biznesu z osobą stwarzającą poniżenia odpowiednich grup społecznych.

Po dokładnym rozważeniu i analizy istniejącej sytuacji doszłam do zrozumienia ze jako osoba niepełnosprawna nie pchaj się do elitarnych grup.

Po co pokazywać swoich braków?

Po co narażać się na widowisko?

Po co pokazywać swoich talentów i zdolności?

Tylko po to by wzbudzić komuś zazdrość jak komuś jest na przeszkodzie w konkurencji. Nie miałam zamiaru konkurować się z innymi.

Bardzo chciałam podnieś się w standardzie życiowym.

Bardzo zależało mi na wykorzystaniu swoich szans i możliwości do skromnego zarabiania pieniędzy. Zależało mi tylko na poprawie bytu życiowego.

Końcowy efekt z powyższego opisu.

A co do aktywizowania mojego potencjału zdawałam sobie sprawę, że gotowe rozwiązania nie istnieją. Każde rozwiązanie trzeba porównać z możliwościami w danym miejscu i czasie.
Tak, są na tym świecie ludzie, z którymi będzie mi po drodze, którzy wspomogą mi ponieważ będą mieli w tym ten sam interes co u mnie..

Jeżeli ktoś mówi Ci przy pierwszym spotkaniu, że chce Ci pomóc – przyjrzyj się mu uważnie. Nie ma altruistów a Ci, którzy się za nich podają są zazwyczaj najbardziej pazerni.

Nauczyłam się, że ludzie co innego mówią a co innego robią. Wielu z nich chwali się umiejętnościami, których nie ma (wystarczy obejrzeć “Usterkę”, a tak jest we wszystkich dziedzinach

Spójrz na to w ten sposób – ludzi, którzy naprawdę wspomogą Cię jest niewielu.

Szukaj jednak ich!!! Gdzie ich szukasz!!!!

Nie wesoła jest przechodząca dyskryminacja osób niepełnosprawnych

Rad nie rad żyję dalej i cieszę się radością i pokojem bożym.

Wierna szansa

Opublikowane w: on sierpień 11, 2007 at 9:48 am Dodaj komentarz

Zainteresowanie

Wyobraź sobie na przykładzie moich doświadczeń co było moją pasją zainteresowania.

Będąc małym dzieckiem, chodziłam do przedszkola. Lubiłam chodzić tylko z tego względu ze miałam dużo zajęć manualno – praktycznych tj: rysowanie, malowanie, lepienie , stworzenie jakiś drobnych stworków, często było wykonywanie z kolorowych bibułek i z różnych drobiazgów.

Często występowałam w zabawach, w grach, i w zajęciach tanecznych.

Interesowałam się z tymi zajęciami bo ciągle było coś nowego, coś budowało się, coś tworzyło się.

W domu często podglądałam jak kroją i szyją na maszynie do szycia, jak robili ze szmatek i włóczek różne cudeńka.

W owym czasie były maszyny starszego typu na ręczne obracanie koła. Później już były nożne ale nie elektryczne maszyny do szycia.

Zbierałam różne i kolorowe szmatki, kawałki materiału, nici i włóczki. Lubiłam coś kroić i szyć rożne cudeńka ubrań dla moich lalek. Ubierałam, przebierałam i wydziwiałam w rozmaite pomysły na upiększenie wyglądu lalek.

Pamiętam jak mając siedem lat przyglądałam szyjącej maszynie.

Za pozwoleniem pierwszy raz usiadłam do maszyny. Dano mi próbkę materiału. Sama skroiłam bluzkę i szyłam na maszynie.

Gdy bluzka już była uszyta, byłam poddana opinii.

Pierwsze słowa jakie padały to:

Ooo! to będzie krawcowa?

I rzeczywiście jestem krawcową wyuczoną i z zamiłowania. Pierwsze próby to tworzyłam ze szmatek projekty i szyłam ubranka dla lalek.

Już w szkole podstawowej najbardziej robiłam coś zajęć praktycznych. W starszych klasach potrafiłam już pokazać uszyte ciuszki i dziergane włóczki.

Gdy trzeba było wybrać zawód i szkołę to z badań psychologicznych wychowawczo – zawodowych proponowali mi szkołę do nauki zawodu wykonywania z wikliny.

Broniłam się wszelkimi siłami by nie iść do tej szkoły, bo nie podobała mi się wiklina, tylko nie to?

Ze względu na trudne warunki finansowanie nie było znikąd pomocy dofinansowania dla osób niepełnosprawnych. Nie było tak specjalnie wyboru zawodu i szkół odpowiednio dostosowane do mojej niepełnosprawności.

Na ogół było wtedy rozeznanie gdzie będzie praca. Akurat w mieście gdzie mieszkałam budowali zakłady odzieżowe. Była wtedy wizja podjęcia pracy na etat. Z obserwacji widzieli moje umiejętności więc była potrzeba nauki zawodu do szycia jako krawcowa.

Tak pozostało do pewnego czasu.

W głębi wewnątrz siebie bardziej chciałam zająć się projektowaniem i rysowaniem, oraz pracować w badaniach laboratoryjnych i projektowych.

Będąc osobą niepełnosprawną nie miałam dużego wyboru możliwości kształcenia zawodowego według moich pasji i upodobań. Kryteria wyboru zawodu było uwzględnione ograniczeniami i możliwościami dostosowanymi do mojej niepełnosprawności.

Sytuacja finansowa w owym czasie była bardzo trudna i nie możliwą rzeczą było iść na prywatne dokształcanie..

Faktem jest ze środowisko widziało moją umiejętność i zdolność manualną.

Kierowali mną w celu zdobycia zawodu.

Po ukończeniu przyzakładowej szkoły odzieżowej, pracowałam już jako szwaczka w przedsiębiorstwie odzieżowym.

Dwa lata pracy wystarczyło by poprawiła się u mnie sytuacja finansowa.

Zapragnęłam dalszej nauki którą podjęłam już w szkole średniej w Technikum Odzieżowym Zaocznie odległym o 200km od miejsca zamieszkania.

Wierna szansa

Opublikowane w: on sierpień 5, 2007 at 10:35 am Dodaj komentarz

Irytujące życie

Na początek wspomnę krótko o sobie.

Jestem osobą niepełnosprawną o umiarkowanym stopniu niepełnosprawności na trwałe.

Od urodzenia borykam się z wielkim niedomaganiem słuchowym, którego we wczesnym dzieciństwie co jest ze mną lekarze nie mogli rozpoznać.

Tak było jak za tamte czasy, gdzie medycyna nie była tak technicznie udoskonalona.

W dzieciństwie nie chorowałam na uszy. Natomiast lekarze rozłożyli ręce na bezradność w wyleczeniu.
Od dzieciństwa noszę aparat słuchowy na oba uszy. Początkowo w postaci małego pudełka w którym przechowywałam w małej kieszonce.
Jak to dziecko gdy biegałam, to aparat słuchowy wyleciał z kieszonki i trzask!
Oj, nabawiałam się kłopotów z naprawianiem aparatu.
Później w wieku dojrzewania już miałam aparat słuchowy które było w montowane w ramce okularów. Musiałam wtedy nosić okulary ze względu na korektę wzroku zeza. I tak jest do dzisiejszego dnia.

Będąc osobą niepełnosprawną w dzieciństwie stroniłam się od towarzystwa.
Stroniłam się z tego względu ze niewyraźnie mówiłam.
Dzieci jak to dzieci wyśmiewali się z mojej mowy i z niedosłyszenia.
Jeszcze gorzej gdy niedosłyszałam konkretnej mowy to i nieprawidłowo odpowiadałam, nie na temat.

Można sobie wyobrazić jaka była wtedy ogólna reakcja.

W zależności od środowiska gdzie w tym czasie przebywałam to czułam się różnie z powodu niepełnosprawności.
Były nie jedne przykrości i wylewane łzy oraz chowanie się w kącie by nikt nie widział mnie cierpiącą w swoim kalectwie.
Było wiele buntów, dlaczego mnie to spotkało?

Jak w życiu wyglądały problemy słuchowe.

Gdy chodziłam do przedszkola najgorsze było to ze jak wprowadzono pierwsze radyjka. Pierwsze radia były wtedy nowością i nadawane były audycje dla przedszkolaków.
Wszystkie dzieci siadały przed odbiornikiem radiowym. Trzeba było słuchać z radia.
Mnie to irytowało, bo praktycznie słyszałam głos ale nie rozumiałam co mówi radio.
Kręciłam i wierciłam się na wszystkie strony, ze rozpraszałam uwagę innym.
Jednym słowem przeszkadzałam w słuchaniu.
Tak było też w słuchaniu przedstawień teatralnych i kukiełkowych.

W szkole podstawowej najgorzej było w pisaniu dyktanda oraz pisanie ze słuchu.
Praktycznie niewiele mogłam uchwycić prawidłowe zrozumiałe słowa.
Nauczyciele gdy byli ustawiani w taki sposób ze widziałam twarz nauczyciela to mimo słabego odbioru słuchowego, mogłam jeszcze odczytać z układu ust i mimiki twarzy.
Najgorzej jak nauczyciel chodził od tablicy do końca klasy i z powrotem.
Słyszałam głos jakby szmery ale nic nie rozumiałam.

Często przepisywałam lekcje z boku od sąsiadów tzn. koleżanek i kolegów. Natomiast nauczycieli pytałam i prosiłam o powtórzenie, czego nie rozumiałam.

Nauka była bardzo ciężka bo w domu musiałam powtarzać i czytać z książek. By cokolwiek coś z czegoś nauczyć i zrozumieć, czy nawet by zdobyć lepszą ocenę to musiałam dobrze i to za nadto dobrze popracować w nauce. Zabierało mnie to potwornie dużo czasu jakby podwójnie przerabianie odpowiedniego materiału. Musiałam podwoić zaangażowanie i wysiłek psychofizyczny.
A było nieraz, ze nie nadążyłam z przerabianiem lekcji z powodu z brakiem czasu i nadmiernego przeciążenia psychofizycznego. Potrzebowałam wtedy odpoczynku i rozrywki.

Nie było wtedy możliwości nagrywania na kasetki, ani nie było możliwości kserowania materiałów.

Natomiast z postępowania z nauczycieli to było różnie.
Czasami było nie fair ze doprowadzało mnie do rozgoryczenia i do płaczu. W większości przypadku wszelkie emocje tłumiłam wewnętrznie.
W niektórych miejscach widziałam niesprawiedliwość nauczycieli i nie mogłam się z tym pogodzić.
Natomiast do bardziej tolerancyjnych nauczycieli to jestem bardzo wdzięczna za okazaną wyrozumiałość i pomoc w nauce.

Zaznaczam ze chodziłam do normalnej szkoły jak wszystkie dzieci chodzą. Nie miałam specjalnej troski ani indywidualnej nauki integracyjnej.

Jak pokonywałam bariery w komunikowaniu się.

Oto niektóre przykłady i ogólnie moje zachowanie w rozwiązywaniu problemów.
Trudno jest wybierać dobrych recept najlepszych rozwiązań. W życiu różnie to wychodzi.
Powszechnie w trudnej sytuacji które u mnie występuje to defekt inwalidzki w postaci bardzo dużego niedosłuchu i słabego wysławiania się w formie niepoprawnej wymowy.
Choć przyzwyczaiłam się do tego stanu niepełnosprawności to dla mnie w moim odczuciu jako mniemanie był to kompleks poczucia niższej własnej wartości, jako człowiek drugiej kategorii. Nie miła własna wartość człowieczeństwa.
Sprawiało mi to wiele kłopotów i trudności w pokonywaniu wszelkiej bariery w komunikowaniu się.
W zależności od sytuacji w której się znajdowałam stała się niezręczna atmosfera.
Była trudna sytuacja do opanowania i zachowania równowagi psychicznej. Mimo trudności w likwidacji bariery w komunikowaniu się to jednak próbowałam osiągnąć wymarzony cel w postaci proszenia o powtórne powtórzenie niesłyszalnej rozmowy oraz wykorzystania okazji w celu zdobycia utraconych chwil związane z niedosłuchem.

Gdy coś jest interesujące tematycznie to będąc w gorszej sytuacji bezradności, byłam i czasami teraz jestem niezadowolona.
Czułam wtedy niesmak. Odczuwałam pustkę, niedosyt wiedzy, przygniatające poniżenie.
Zazdrość mnie chwyciła ze inni słyszeli i wiedzą a ja… nie?

Po chwili opanowania i namysłu w zależności od danej sytuacji nabrałam odwagi choć nie zawsze, w zależności od nastroju samopoczucia.
Motywacyjnie pobudzało a mnie by działać do osiągnięcia celu i uzyskać minioną stratę wiadomości z powodu braku słyszalności.
W zależności od samopoczucia bywa tak ze poprzestaję na tym i zmuszona jestem pogodzić się z tą niepełnosprawnością.
Wewnętrznie buntuję się dlaczego mam nie słyszeć i nie wiedzieć?

Dlaczego? Inni wiedzą a ja… nie ?

Bywały sytuacje ze mimo silnej koncentracji uwagi oraz błędnym przekonaniu o pewnej słyszalnej rozmowy to jeszcze bardziej komplikuje się zdarzenie. Nie zawsze wychodzą wypowiedzi zgodne na temat. Wiele razy bywało tak ze nie raz moja wypowiedziana odpowiedz wywołała śmiech słuchających.

I co wtedy czułam ?

Zażenowanie i niesmak, jakże było mi wielce przykro?

To było spowodowane ze źle usłyszałam i źle odebrałam niezrozumiałą mowę.

W tym czasie w zależności od środowiska gdzie przebywałam to próbowałam ipróbuję jakoś załagodzić sprawę. Wśród najbliższych i znajomych jest wtedy duża tolerancja i zrozumienie. Mogę liczyć na sprostowanie błędów i wyrównanie poziomu zdobycia zainteresowanej wiedzy.

O jakże jestem wdzięczna tym osobom a mnie podnosi skrzydła ku większej zdobyciu wiedzy i mobilizuje mnie do dalszego działania.

Gorzej jest gdy jestem w nieznanym środowisku to różne są wykorzystywane warianty rozwiązania sytuacji.

Dla przykładu podam jedno zdarzenie: przebywając w środowisku gdzie odbywają się duże konferencje oraz luźne rozmowy w czasie przerw jest nieznośny hałas prawie wszystkich rozmawiających osób.
W indywidualnej rozmowie z pojedynczymi osobami w hałasie nie można zrozumieć konkretnych słów.
Słyszę głos ale nie rozumiem o co chodzi. Ogólny hałas uniemożliwia dobrego odbioru głosu zrozumiałej mowy.

Mimo korzystania z aparatu słuchowego to nie zawsze jest efektywny odbiór słuchowy.
Nie zawsze mam ochotę prosić o powtórzenie, czasami proszę ale powtórnie powtórzenie tez nie zawsze daje rezultaty z odbiorem zrozumienia słów.

Czasami to mnie żal ściska do gardła ze nie potrzebnie wypowiada druga osoba gdy odbieram nieprawidłowo mowę.
Tym razem nie próbuję przedłużać rozmowę i nie wyciągam już konkretnego tematu.
Sytuacja staje się niezręczna. Udaję ze dobrze zrozumiałam i czekam aż druga osoba skończy rozmowę.
W tym czasie czuję przykrość i zawstydzenie z powodu niemocy i bezradności.

W ostateczności mogłabym z odwagą i przeproszeniem ogółu prosić o powtórne powtórzenie niesłyszalnej rozmowy czy wiadomości. Nie zawsze mogę to zrobić w zależności od miejsca przebywania i rangi wagi poruszonego tematu.
Dominuje bardziej dezorientacja, wstyd i strach przed innymi.

Drugim wariantem pozostaje mi wtedy prosić indywidualną raczej znaną i zaufaną osobę o zdanie relacji wypowiedzianych słów konkretnego tematu. Najczęściej bywają odpowiedzi w formie streszczenia ogólnej wypowiedzi danego tematu i miejsca.
Często zadaję pytania by lepiej zrozumieć o co chodzi w danej tematycznej sytuacji.

Lepszą sprawą jest gdy dostanę obfite drukowane materiały interesującej wiedzy danego tematu.
Jakże są duże efekty zdobywania wiedzy i jestem bardzo zadowolona.
W życiu nie zawsze można liczyć na drukowane materiały.
Bardzo często aktywnie szukam możliwości zdobycia wiedzy w postaci czasopism, książek, broszurek czy nagrań kaset lub płyt.

Innym razem bywają sytuacje ze często słyszę niekorzystne i nieżyczliwe wypowiedzi osób takie jak:
* lepiej żebyś nie wiedziała;
* po co ci to;
* to jest niepotrzebne dla ciebie;
* nie powtórzę dokładnie jak to było mówione:
* a dobrze ze nie słyszałaś:
* po co się wtrącasz:
* cicho bądź itp.

Słuchając te wypowiedzi to napawa mnie poniżeniem poczucia własnej wartości mojej osoby. Jakże wtedy mam wielki smutek, żal wywołujący płacz i bunt oraz niedosyt wiedzy. Trudno przełknąć gorzką pigułkę.
Nie dobrą rzeczą jest siedzieć cicho, być biernym i nie działać w tym kierunku ku zdobycia słyszalnej mowy i wiedzy.
Taki stan prowadzi do obniżenia stanu intelektualnego i emocjonalnego mojej osoby.

Wybrać najlepsze warianty rozwiązania problemu w mojej sprawie to nie jest takie łatwe.
Nie jest tak jakby człowiek by chciał. Często muszę pogodzić się z niekorzystną sytuacją.

Bywają sytuacje gdy naprawdę na czymśi zależy to aktywnie sięgam do dyskusji indywidualnie do doradców, mediów, literatury, czasopisma, internetu i wiele innych możliwości. Nie zwracając uwagi na swoje ułomności. Aktywnie działam.
Często piszę indywidualnie prosząc o informacje, porady czy o wyjaśnienie lub rozwiązania sprawy.

Ostatnio widzę wielkie dobrodziejstwo w korzystaniu internetu przez pocztę mailową, czaty tekstowe i wideo audiowizualne bezpośrednio na bieżąco daną sytuację oraz forum dyskusyjne.
Technika w obecnym czasie pokazuje wiele możliwości i korzyści w mojej niepełnosprawności.
Natomiast w indywidualnej jak i w gronie licznej rzeczy w kontakcie osobistym jest wiele do życzenia, choć nie zawsze.
Zycie pokazuje różnie choć staram się w miarę moich możliwości wykorzystać dobre elementy i korzystne strony do rozwiązywania sprawy.
Staram się we wszystkim dążyć do załagodzenia sytuacji by nie doprowadzać do rozdrażnienia i spiętrzenia sprawy i zdarzenia.

Gdy trudności zostają pokonane, wtedy mam bardzo wielką satysfakcję.
Jakże wtedy cieszę się jak małe dziecko ze mimo wielkiej bariery w komunikowaniu się, w tym zdobytym doświadczeniu mogę pomóc innym osobom. Mogę doradzić, ba nawet zastąpić daną osobę w załatwianiu pozytywnej danej sprawy.
Ostatnio często pomagałam w załatwianiu spraw osób głuchoniemych w sprawie komunikowania się.
W innym przypadku w chwilach bezradności to muszę pogodzić się z tym co mi życie przyniesie.
Bywają chwile zawziętości i uporu ze nie daruję tej sytuacji to jednak działam do skutku aż do osiągania sukcesu.

Cieszę się ze mimo ograniczeń dobrego odbioru słuchowego to jednak mam większy spokój wewnętrzny.

Dzięki Bogu.

Wierna szansa

Opublikowane w: on sierpień 2, 2007 at 9:54 am Komentarze (5)